Instynkt obronny przejawia się u psa w nieufności do obcych, nakazuje psu bronić siebie, swojego stada i terytorium, na którym bytuje stado. Obrona może być czynna lub bierna. Przy obronie czynnej pies atakuje, szczerzy zęby, jeży sierść, by odstraszyć agresora. Obrona bierna może być różna. Pies cofa się, ucieka, wreszcie przewraca się na grzbiet poddając się przeciwnikowi. Tę ostatnią formę obrony psy na ogół respektują, obwąchują leżącego i dalsze współżycie nie wywołuje już ataku. Każde jednak warknięcie tego silniejszego musi być respektowane.

Gdy w jakiejś sytuacji pies odczuwa lęk, jego reakcje mogą być różne. Może nastąpić natychmiastowa ucieczka, poddanie się lub odwrotnie – rozpaczliwy atak i gwałtowne oszczekiwanie. Oszczekiwanie jest przeważnie formą ostrzeżenia i w większości jest pochodną lęku. Jednakró wnież bywa oznajmieniem pogonilub walki zpotencjalną ofiarą. Rodzaj, różnice w sposobie oszczekiwania są błędnie rozróżniane i interpretowane przez inne psy. Ucieczka czy rozpaczliwy atak zależą również od sytuacji, od tak zwanej bezpiecznej odległości zagrożenia. Jest to odległość krytyczna, której przekroczenie przez agresora wywołuje uzwierząt nie ucieczkę, a rozpaczliwy atak, niezależnie od faktu, że przeciwnik jest większy i groźniejszy.

Taki rozpaczliwy, gwałtowny atakmana celu zdezorientowanie przeciwnika, zastraszenie go, zmuszenie do odwrotu czy też odskoku, co pozwoli na wydłużenie dystansu bezpiecznego i skuteczną ucieczkę. Jest to atak w obronie życia; instynkt zwierzęcia ocenił i podpowiedział mu, że nie ma już szans na skuteczną ucieczkę, a jedyną formą obrony jest chwilowe zastraszenie przeciwnika, „Dystans ucieczki” jest u różnych zwierząt krótszy lub dłuższy, zależnie od sprawności fizycznej i szybkości odskoku. Zwierzę ocenia to błyskawicznie i odpowiednio reaguje.
Jest ogólnie wiadomo, że psy trzymane na uwięzi, przy budzie, są niezwykle agresywne, złe, zajadłe w ataku. Gdy się przechodzi obok takiego wściekle ujadającego psa, to człowiek mimowolnie myśli: co by się stało, gdyby przypadkiem zerwał się z łańcucha?! Gdy tymczasem taki pies zerwie się z uwięzi, staje, jest zdezorientowany, przestraszony, najczęściej ucieka bądź chowa się w budzie. Sprawa jest prosta i w aspekcie instynktu zwierzęcia całkowicie wytłu maczał na. Pies broni swego terytorium, które zakreślone jest zasięgiem łańcucha, jednocześnie instynkt (nie rozum) podpowiada mu, że nie ma możliwości odskoku i ucieczki. A zatem w momencie zagrożenia nie zdoła utrzymać bezpiecznego dystansu ucieczki. Pozostaje mu więc, jako forma ostrzeżenia, a więc obrony, jedynie groźny, gwałtowny atak. Potencjalnego agresora musi zastraszyć, zniechęcić do ataku. Gdy natomiast ograniczający go łańcuch pęknie i pies poczuje się wolny, jest tym faktem tak zdezorientowany i przestraszony, że najczęściej wybiera ucieczkę: bezpieczny dystans jest wtedy do utrzymania.

Oczywiście agresja psa jest również uwarunkowana jego charakterem; psy zdecydowanie obronne w takich sytuacjach mogą być groźne.
Miałem dwa przedziwne zdarzenia, charakterystyczne dla takiej formy obrony, zakreślonej bezpiecznym dystansem ucieczki zwierzęcia. Szedłem kiedyś miedzą, między wysokim zbożem, prowadząc rower. Nagle natknąłem się na chomika, maleńkie przecież i bojaźliwe zwierzątko. Wpadliśmy na siebie nos w nos. Obronny atak chomika był natychmiastowy. Błyskawicznie i wściekle rzucił się na mnie lukająe i obnażając zęby. Wyglądało to niezwykle groźnie. Odruchowo zasłaniałem się rowerem, by nie dać się ugryźć. Trwało to kilka sekund. Zwierzak wykonał parę błyskawicznych skoków, po czym nastąpiła błyskawiczna ucieczka. Muszę przyznać, że chomik przestraszył mnie… i o to mu chodziło!
Następnym razem siałem w lesie na dukcie. Polowaliśmy na lisy, dziki i zające. Miałem dubeltówkę i sztucer. Dubeltówkę oparłem o grubą sosnę, schowałem się za nią i trzymając w ręku sztucer oczekiwałem na dziki. W pewnej chwili zauważyłem wśród zarośli kicającego zająca. Kierował się wprost na mnie. Schowany za sosną powoli, ostrożnie wymieniłem sztucer na dubeltówkę. Następnie wyszedłem zza sosny przygotowany do strzału. Okazało się, że zając przyspieszył i natknęliśmy się na siebie na odległość około jednego metra. Atak zająca był natych-miastowy – skoczył mi prosto w twarz, instynktownie zasłoniłem się dubeltówką. Zając z rozmachem uderzył w broń, przypadkowym uderzeniem zrzucił mi okulary, następnie rąbnął grzbietem o ziemię, zaknia-ział, błyskawicznie się pozbierał i tyle go widziałem.

A więc obrona przez atak była właściwa! W obydwu wypadkach został przekroczony dystans bezpieczny. Te dwa zdarzenia można traktować humorystycznie, jednakże ze zwierzętami groźniejszymi sprawa mogłaby wyglądać mniej przyjemnie.
Wracając do tematu: płot, za którym pies szaleje, rzuca się, oszcze-kuje, jest dla niego dystansem bezpiecznym, klatka, w której przebywa, również. Jest więc pewny siebie i odważny, ale przekroczenie przez napastnika płotu czy progu klatki to w jego pojęciu przekroczenie odległości bezpiecznej, a również naruszenie terytorium stada. Może wtedy nastąpić natychmiastowy atak i o tym powinniśmy pamiętać. Chciałbym jeszcze przypomnieć, że mieszkanie, dom, ogród, a nawet samochód wychowawcy stanowią dla niego terytorium sfory, którego instynkt nakazuje mu bronić.
Instynkt obronny nakazuje również psu uchylić się, ugryźć lub zgoła zaatakować obcąrękę, którą wyciągnęliśmy, by go pogłaskać po grzbiecie lub głowie. Dlatego lepiej nie wyciągać ręki do obcego psa. Jeżeli już chcemy popieścić psa, to lepiej pogłaskać go po klatce piersiowej, nie wyciągając przy tym demonstracyjnie ręki.